Poleć Ten Tekst





Wpis Opublikował

Schanez

Ammo Hunters - czyli nowoczesne technologie w działaniu

  • Poproszono mnie o relację z naszych sesji. Trochę nie bardzo wiem jak się do tego zabrać, choć jak czytałem podobne wpisy, jakiś pomysł ogólny mam. Ogólnie widze, że nasza grupa będzie dość nietypowa tutaj, ale o tym zaraz. Słowem wstępu najpier opiszę jak w ogóle mnie Afterbomb zaraził.

     

    Od dawien dawna jestem fanem wszelkich RPG-ów. Zaczynałem od Diablo 2 i Wrót Baldura 2. Później były Drakensangi, Dragon Age-e, trylogia Mass Effect, Wiedźmin 1 i 2, Ego Draconis i inne. Ale to wszystko były gry komputerowe, ciągnęło mnie do czegoś więcej. 

    Mym uszom obiło się, że w którymś CDA był pełny system RPG. Po przegrzebaniu swojej półki znalazłem płytę z Roboticą. Ale po szybkim pytaniu na forum CDA odkryłem, że trudno znaleźć grupę pod Roboticę. Polecono mi też rzucić okiem głębiej i znaleźć płytkę z Afterbombą, co też uczyniłem.

    Na początku nie bardzo łapałem cały system, było to moje pierwsze spotkanie z jakimkolwiek P&P. ale po kolejnym rozpytaniu na forach CDA odkryłem, że właśnie organizuje się grupa do gry i mogę dołączyć. Polecono mi stronę Roll20 i zainstalowanie Skype. Tak też uczyniłem i już dwa dni później byłem pełnoprawnym członkiem kampanii. 

     

    Nasza grupa jest o tyle nietypowa, że nie mam pojęcia zielonego z kim tak naprawdę gram. W życiu ludzi nie widziałem, ale bawimy się współnie całkiem przednie i naprawdę lubię spędzać z nimi te parę godzin tygodniowo.

    Gramy co tydzień w sobotę, od godziny 19 do około 23-24, więc w porównaniu z innymi jest to dość krótko, ale nam to w zupełności wystarcza. Mamy już 10 sesji tym trybem rozegranych. Ale koniec wstępu, o naszej grupie tej właściwej.

     

    Na początku był chaos. Z chaosu wyłoniła się trójka śmiałków.

     

    Egzotyczna piękność będąca najszybszym rewolwerowcem w okolicy. Obciążona bagażem moralnym i dość kłopotliwą przeszłością pani Marshal, która w obronie słabszych jest zdolna do wszystkiego. Ogólnie jest dość skromna i cicha, chyba że akurat tnie klatkę piersiową pewnego delikwenta i wyrywa mu serce.

     

    Dość cichy gaduła toxic. Potrafi milczeć pół sesji, aby później jednym zdaniem zakupić pickupa na środku pustyni. Jest to nasz natchniony Misjonarz, nawracający granatnikiem i wielkim krzyżem. Jest dodatkowo żarłokiem, potrafiącym konsumować dosłownie wszystko, oraz wprawnym łowcą czerwi, który rzadko cokolwiek łapie.

     

    Ostatnim śmiałkiem był nasz kochany doktorek. Nasz kochany doktorek, który jest przy okazji niespełna rozumu kafarem o wymiarach 2 na 2 metry, który dodatkowo ciągle jest na speedzie dzięki swojej wtryskarce biostymulantów. Nie jest zbyt rozgarnięty, ale ma łapy jak cepy i niespecjalnie nam to przeszkadza.

     

     

    Scenerią naszych działań było z początku Phoenix, spokojne miasteczko na środku pustyni, sporadycznie nękane eksplozjami min, patrolami Białych Orląt i Czerwonych Gwiazdek z zachodu. Nasza sktomna grupa, po dość krótkiej naradzie podjęła się wytropienia zbiegłego agenta, bo z kasą było krucho i coś trzeba było na to szybciutko poradzić.

     

    Szybko okazało się, że wiedza o przetrwaniu, tropieniu i odpowiednia spostrzegawczość to nie dary wszystkich po-bombowców, na szczęście nasza pani Marshal się do nich nie zaliczała. Wytropienie zbiega nie było problemem, ale historia, którą on zapoczątkował zaskoczyła nas wszystkich. Dowiedzieliśmy się o bracie niewolniku, Białych Orlętach i Konfederacji Handlowej. Do tego doszły zatargi z komunistami i zaginiona dziewczynka Toxic. Ale po kolei.

     

    Znająć ogólny kierunek, porzuciliśmy chęć odstrzelenia agentowi głowy i postanowiliśmy mu pomóc. Tak wdepneliśmy na odcisk Białym Orlętom. Chłopaka znaleźliśmy, ale wraz z nim oddział patrolowy nazioli. Jak się domyślacie nie zostało z niego za wiele, a my chłopaka dostarczyliśmy do brata. W międzyczasie spotkaliśmy Cysterniarzy, którzy łaskawie przehandlowali jedną ze swoich ciężarówek za trochę zdobycznej broni. Wystarczyło jeszcze nakłamać pierwotnym zleceniodawcom. Ahh... No i dać Izel odetchnąć po bliskim spotkaniu z gramofonem, które o mało jej nie zabiło.

     

    Wraz z powrotem do Phoenix dołączył do nas pewien Bękart Wojny, były Azylant. Chłop całkiem spoko, z lekkim twistem w kierunku walenia seriami. Generalnie w porządku chłop. Ale jak się okazało nie było nam dane zagrzać miejsc w barach, bo znów nas wołał zew pustyni. A dokładniej ładnych parę amo za odkrycie cóż też stało się z transportem benzyny, który dawno powinien dotrzeć do miasta. Ruszyliśmy więc znów na południe, ścierając się z kolejnym patrolem Orląt. Nasze zadanie, odkryć co się stało z Cysterniarzami i zaginionym Trakerem. Na miejscu odkryliśmy ślady wielkiej eksplozji, dziury po broni laserowej i slady szabrownictwa.  Podążając tropem szabrowników odkrylismy mały posterunek nazistów, gdzie jak przypuszczaliśmy przetrzymywano naszego Trakera. Niestety dopusciliśmy do głosu naszego doktorka i bękarta wojny... Nasz iście Mad Max'owy atak na bazę zakończył się patem i trzeba było pertraktować. Odzyskalismy "naszego" i wróciliśmy do Phoenix zdać raport. Ale wykwitł nam nowy kwiatek, w postaci dziewczynki Toxiców przetrzymywanej z tymże Trakerem. Izel zwęszyła sprawę dla siebie.

     

    Pchana wewnętrzną potrzebą sprawiedliwości, Izel zorganizowała drużynę i ruszyła na ratunek małej dziewczynce. Niestety poniesione rany uniemożliwiły bękartowi i biofreakowi udział w tej akcji, ale marshal z misjonarzem nie byli tym zrażeni. Dopuszczając rozum do głosu, wykorzystalismy burzę piaskową aby zakraść się na teren psoterunku i rozpocząć strzelaninę już z wnętrza. Po paru dość heroicznych akcjach, skakaniu przez okno, unikaniu całych serii i kilku eksplozjach, opanowaliśmy sytuację. Toxic uratowany, źli sprzątnięci a my gotowi do drogi powrotnej.

     

    Niestety nie dane nam było odpocząć. Papiery znalezione w posterunku wskazywały na większą siatkę handlarzy ciałem, ale na razie z braku tropów musieliśmy porzucić tę sprawę. Ruszyliśmy na pomoc lokalnej społeczności i uprzątneliśmy jedno śmierdzące labolatorium, oraz odzyskalismy zaginioną własność pewnego bogacza z łap obcych. W międzyczasie doszło do małego starcia z zagubionym i mocno uszczuplonym patrolem radzieckim. Wracając do miasta, dostalismy cynk o grupce przestępczej, która pojawiła się w okolicy, a co do której mieliśmy pewne podejrzenia.

     

    Jedną z ostatnich wspólnych akcji naszej grupy, miało być zlikwidowanie pewnych handlarzy niewolników, lecz najpierw trzeba było ich odnaleźć. Z pomocą na szczęście przyszła nam lokalna ludność, znająca mniej uczęszczane szlaki, warte sprawdzenia. Ruszając na północ, udało nam się po prawie świeżych śladach odkryć jeden z przedwojennych schronów, obecnie przemieniony na bazę wypadową tych złych. I tu zaczęły się schody, bo ani podejść ani podjechać. Ruszając głową po raz kolejny, wykorzystaliśmy prawie nagą Izel i zaprzyjaźnioną panią traker jako domniemanych niewolników. Nasz gaduła wygadał wpuszczenie do środka, a tam zaczęła się zabawa. Niestety nasza pani marshal miała pewne złe wspomnienia, które zmieniły ją podczas oględzin z wkurzonej kobiety w morderczą maszynę do zabijania. Zaczęła się strzelanina i to naprawdę spora. Misjonarz o mało nie zginął, bękart ciężko krwawił a nasza Izel leciała przed siebie na ślepo sprawiając że głowy eksplodowały z hukiem. Na szczęście umiejętności oratorskie i parę granatów zmusiły ocalałych do poddania się, a nam zapewniły najbardziej satysfakcjonującą bitwę do tej pory.

     

    Obciążeni dwoma hummerami zabranymi handlarzom niewolników ruszyliśmy w stronę zachodzącego słońca, kierując się w stronę Vegas, gdzie prowadziły nasze tropy.

     

     

     

    I tym motywem zakończę. Tu nasza grupa się niestety rozleciała, każdy mając na głowie za dużo, żeby dalej grać. Było sporo strzelania, jeszcze więcej śmiechu i masa gardłowych sytuacji, ale spokojne planowanie, uroda i sprawny język zawsze nas z nich wyciągały.

Napisane Komentarze

7 komentarzy
  • Schanez
    Schanez Tak a propo. Oddałem moją postać w ręce wasze. Jeśli ktoś będzie potrzebował Marshala wprowadzić, to ma gotowca.
    24 stycznia 2015
  • Roberto
    Roberto A gdzie staty tego marshala bo nie widze?
    26 stycznia 2015
  • Lucjan
    Lucjan Może uda się zebrać nową ekipę? ?Ja parę razy to przerabiałem i zawsze po jakimś czasie kolejna drużyna się zbierała.
    26 stycznia 2015
  • Schanez
    Schanez Marshal jest rozpisany w mojej galerii. Jeszcze sprawdzę, ale chyba wszystko tam aktualne na czas zakończenia kampanii.
    A co do drużyny, to grałem przez neta, więc średnio. Chętnie zagrałbym z nowym MG, ale na razie się nie zanosi.
    27 stycznia 2015


Ostatnie wpisy

  • 11 sierpnia
    Dodane przez Drone
    Coś dla fanów! Jeśli ktoś chciałby kubek lub czapkę z ulubioną postacią z gry, teraz może zdobyć taki gadżet. Wystarczy wejść na stronę http://afterbomb.cupsell.pl/ i dokonać wyboru.    
  • 11 czerwca
    Dodane przez TomaszM
    11.06.2017 (niedziela) - pierwsza sesja Afterbomb 2 edycji... Od godz.12 do godz.21... W klubie Cierniogon w Gdańsku-Wrzeszczu. Ja plus 3 graczy (czwarty - dawny gracz z czasów 1 edycji niestety nie dojechał z Gdyni). Osoby doświadczone erpegowo, zdecydowanie pełnoletnie (;)), z nikłym kontak...